MMAUFC

Srogie widowiska w Szczecinie i Rio

23 stycznia, 2023

Nie brakowało nieprawdopodobnych skończeń, szalonych zwrotów akcji i dramaturgii podczas sobotnich gal KSW 78 i UFC 283.

Zmagania rozpoczęto późnym sobotnim wieczorem w Szczecinie, gdzie odbyła się gala KSW 78. Spośród dziewięciu pojedynków jakie zostały stoczone w Netto Arenie, sześć nie dotrwało do decyzji sędziowskich.

W walce wieczoru pomiędzy zaprawionymi w bojach weteranami w osobach Michała Materli i Kendalla Grove’a morderczego tempa nie stwierdzono. Znający się dobrze zawodnicy – spotkali się po raz pierwszy dziesięć lat temu – najlepsze lata kariery mieli już bowiem dawno za sobą. Mocnych wymian jednak nie brakowało. Ostatecznie w drugiej rundzie wywierający przez całą walkę presję Polak skończył Hawajczyk uderzeniami.

Po wszystkim Materla zdradził, że na kilka dni przed galą doznał poważnych kontuzji ręki i kręgosłupa w odcinku szyjnym, rozważając nawet wycofanie się z zawodów. W rezultacie jego prawa ręka była praktycznie bezużyteczna w klatce.

Kapitalnym widowiskiem okazał się natomiast co-main event gali, w którym rękawice skrzyżowali Tomasz Romanowski i Radosław Paczuski. Pojedynek stał na wysokim poziomie technicznym, nie brakowało ostrych spięć, szalonych wymian i knockdownów. Po trzech rundach świetnej walki sędziowie wskazali niejednogłośnie na odnoszącego już piąte zwycięstwo z rzędu Tomasza Romanowskiego, który najprawdopodobniej zagwarantował sobie w ten sposób starcie o pas mistrzowski wagi średniej KSW.

W Szczecinie efektowne zwycięstwa odnieśli też Roman Szymański, Valeriu Mircea oraz Łukasz Rajewski, pomimo iż wszyscy trzej byli bukmacherskimi underdogami. Szymański poddał balachą w pierwszej rundzie mocnego Raula Tutarauliego, Mołdawianin efektownie znokautował byłego mistrza wagi półśredniej Borysa Mańkowskiego, a Rajewski brutalnie rozprawił się z Sahilem Sirajem.

Emocji nie brakowało także w Rio de Janeiro, gdzie walczono w ramach gali UFC 283, pierwszej numerowanej w tym roku. W dziesięciu walkach na piętnaście sędziowie punktowi nie byli potrzebni.

W daniu głównym, na szali którego znalazł się tytuł mistrzowski wagi półciężkiej, Jamahal Hill zafundował Gloverowi Teixeirze krwawą łaźnię w oktagonie. Amerykanin dominował od pierwszej do ostatniej sekundy, okrutnie rozbijając nieludzko wręcz odpornego Brazylijczyka, zwyciężając pewnie na kartach sędziowskich. Tym samym bezkrólewie w wadze półciężkiej zostało zakończone.

Po zakończeniu starcia 43-letni już Glover Teixeira ogłosił przejście na sportową emeryturę. Stwierdził, że nie nadąża już za młodszymi rywalami, a szkodam mu już zdrowia na tak wyniszczające boje.

Z kim w pierwszej obronie tronu zmierzy się nowy amerykański mistrz? Wydaje się, że najmocniejszym kandydatem jest były „czempion” Jiri Prochazka, choć on akurat potrzebuje jeszcze kilku miesięcy, aby dojść do pełni sił po niedawnej operacji kontuzjowanego barku. W rozgrywce mistrzowskiej liczą się jeszcze Magomed Ankalaev, Jan Błachowicz, Aleksandar Rakić oraz Anthony Smith, a być może też zwycięzca lutowej konfrontacji Nikity Krylova z Ryanem Spannem.

W co-main evencie wydarzenia doszło do czwartego – i najprawdopodobniej ostatniego – starcia na szczycie wagi muszej pomiędzy Deivesonem Figueiredo i Brandonem Moreno. Meksykanin okazał się skuteczniejszy zarówno w płaszczyźnie stójkowej, jak i zapaśniczo-parterowej. Lewym sierpem w trzeciej rundzie tak mocno rozbił oko Brazylijczykowi, że ten nie został dopuszczony do czwartej.

W Rio de Janeiro ostatnią walkę w sportowej karierze stoczył nie tylko wspomniany Glover Teixeira. Rękawice na kołku zawiesił też legendarny Mauricio Shogun Rua – były mistrz PRIDE i UFC. Także on jednak opuszczał oktagon na tarczy – w starciu wieńczącym kartę wstępną gali przegrał bowiem przez nokaut w pierwszej rundzie z Ihorem Potierią.

Fantastycznie z UFC przywitali się w Rio bracia Bonfim. Ismael zjawiskowym latającym kolanem ciężko znokautował Terrance’a McKinneya, a Gabriel kilka godzin później poddał w pierwszej rundzie ciasną gilotyną Mounira Lazzeza.